-Bo co mi robisz, śmierciożerco? - zakpiła. Zobaczyła ból na jego twarzy. Od razu wiedziała, że przesadziła. -Ja.. Przepraszam - mruknęła.
-Nie przejmuj się. Kogo obchodzi jakiś tam czarny sługus - powiedział z goryczą. Odszedł, a Hermiona patrzyła na jego plecy z poczuciem winny.
Humor kobiety zespół się. Nawet zbawczy napój w postaci kawy jej nie zadowolił. Ciągle miał poczucie winy. To było nie fair.. Ale z drugiej strony w szkole nie był lepszy. Ciągle ją upokarzał. Ale teraz to coś innego; są dorośli. Zachowała się nieprzyzwoicie. Musi go przeprosić, jak tylko go spotka.
-Miona! - podniosła wzrok i zauważyła Asha.
-Co tu robisz? - nie kryła zdziwienia.
-Zwołałem zebranie podczas, którego pokaże wam mojego zastępcę - wyjaśnił.
-Kto to jest ?
-Musisz poczekać - uśmiechnął się.
W sali byli już wszyscy. Hermiona siedział w pierwszym rzędzie i czekała na swojego byłego szefa. Ash zniknął, by się przygotować.
-Podobno to znowu jakiś przystojniak - usłyszała szept jednej z swoich koleżanek.
-Skąd wiesz? - spytała jej przyjaciółka, również pracownica biura.
-Mam swoje sposoby - zaśmiała się pierwsza.
Hermiona prychnęła. Już znała te ich ,,sposoby".
Kobieta przerwała swoje rozmyślania, ponieważ Ash wystąpił na środek i przemówił:
-Witam wszystkich. Jak już na pewno wiecie, awansowałem - Każdy w sali zaklaskał. - Niestety muszę was zostawić.. Będzie mi was brakować. Musiałem więc poszukać zastępstwa na moje miejsce. Przedstawiam wszystkim nowego szefa biura... Draco Malfoya - z tłumu wyszedł wysoki blondyn i uścisnął rękę Asha. Hermiona zdębiała.
-Miło mi wszystkich widzieć -mężczyzna spojrzał na brunetkę, a ta spłonęła rumieńcem. Uśmiechnął się pod nosem. - Mam nadzieję, że będzie nam się razem świetnie pracowało - rozległy się oklaski. Była gryfonka dołączyła się do nich po chwili. Wciąż była w szoku. Było jej wstyd. jak mogła być taka nie miła dla swojego szefa? Jęknęła w duchu. Nie zapowiadało się łatwo.
-Jak tam Granger? - usłyszała przy swoim uchu. Obróciła się i jeszcze bardziej się zaczerwieniła. Przed nią stał Draco Malfoy i uśmiechał się złośliwie. - Słyszałem, że moja sekretarka jest bardzo seksowna, ale nie wiedziałem, że to ty. Wyrobiłaś się, Granger - przejechał po niej wzrokiem, jakby była jakąś rzeźbą. Oburzyło ją to.
-Nie pozwalaj sobie Malfoy! - warknęła.
-Dla ciebie pan Malfoy, słonko - uśmiechnął się na widok jej oburzonej miny. - Możesz już iść do domu Granger. Jutro na siódmą. Załóż seksowną spódniczkę - szepnął w jej ucho, po czym obrócił się i odszedł, pozostawiając brązowowłosą w wielkim szoku i gotującą się ze złości.
No cóż... miniaturka ukazała się!

